NIEDZIELA legnicka

legnica

Relacja polskiej studentki z Modeny




#IoRestoACasa (zostaję w domu)
Relacja Dominiki z Modeny
 
Do Włoch, po tygodniowych feriach spędzonych w Polsce, wróciłam 22 lutego 2020, gotowa, wypoczęta na nowy akademicki semestr, który miał rozpocząć się 24 lutego. Kolega który wcześnie rano przyjechał odebrać mnie z lotniska, poinformował, że ubiegłej nocy zmarł pierwszy pacjent we Włoszech, u którego stwierdzono obecność koronawirusa. Tak jak powiedział, miał to też być oficjalnie pierwszy pacjent w Europie.
 
Po wylądowaniu na lotnisku w Bolonii każdy z pasażerów miał mierzoną temperaturę, co dodatkowo wzbudziło mój niepokój. Już w drodze do Modeny, przez około 40 minut, słuchaliśmy radia i niemal na każdej stacji był tylko jeden temat: wirus COVID-19. Mieliśmy okazję posłuchać włoskich ekspertów, którzy udzielali rad, w jaki sposób należy się zachować, jakie mogą być objawy i skutki zarażeń. Już wtedy można było wyczuć nerwową atmosferę i powagę sytuacji.
 
Mój znajomy napomknął coś w stylu, że warto będzie zrobić większe zakupy, bo jest duże prawdopodobieństwo o konieczności pozostaniu w domu przez około dwa tygodnie. Był to dla mnie zupełny szok. Parę godzin temu byłam w Polsce, w bezpiecznym domu, spędzając beztroski czas z rodziną i przyjaciółmi, a tu nagle dawka wiadomości, która totalnie mnie zmroziła. Próbowaliśmy rozmawiać na inne tematy, ale gdzieś z tyłu głowy czuć było zbliżające się niebezpieczeństwo.
 
Następnego dnia, tuż po wyjściu z niedzielnej Eucharystii, dostaliśmy maila z uczelni o tygodniowym zawieszeniu zajęć dydaktycznych z powodu obecności wirusa COVID-19 w kraju. Jeszcze wtedy nie miałam pojęcia, że była to nasza ostatnia Eucharystia, w której mogliśmy fizycznie uczestniczyć. Nerwowa atmosfera narastała jak kula śnieżna, przybierając na sile. Zaczęło się od drobnych sygnałów, jak pojawiające się  pojedynce osoby w maseczkach na ulicy, czy nerwowe wykupowane artykułów spożywczych przez mieszkańców, aż do rosnącej liczby ofiar i zakażonych podawanych przez media oraz kolejnych restrykcji wydawanych przez włoski rząd.
 
Po niespełna trzech dniach zaczęliśmy lawinowo dostawać maile o odwołaniu wszelkich zajęć dydaktycznych, sympozjów, dodatkowych zajęć czy wydarzeń sportowych. W następnej kolejności, o zamknięciu bibliotek publicznych, ograniczeniu komunikacji miejskiej oraz odwołaniu Eucharystii. Na uczelni uruchomiono platformę online, na której profesorowie zaczęli upowszechniać materiały dydaktyczne, zostając w taki sposób w stałym kontakcie mailowym z nami. Kościoły pozostały otwarte w poszczególnych godzinach tylko i wyłącznie dla modlitw indywidualnych. Większość osób zaczęła pracować zdalnie z domu. Dookoła wszystkie obiekty publiczne, jak przykładowo salony fryzjerskie, zaczęto zamykać stopniowo.
 
Po około dwóch tygodniach, w wyniku wzrostu ofiar i zainfekowanych, cały region Emilii Romanii został objęty czerwoną strefą, oznaczało to obszar o podwyższonym stopniu zakażenia i większej restrykcji nałożonej przez włoski rząd z Premierem Conte na czele. Przemieszczanie się po mieście zostało ograniczone do wyjścia na zakupy oraz w ważnej sprawie medycznej. Do sklepów spożywczych zaczęto wpuszczać niewiele osób, a kolejka przed sklepem nakazuje zachowanie co najmniej metrowego dystansu od siebie. Osoby poruszające się po mieście muszą posiadać autodeklaracje z określeniem miejsca i godzin pracy. Na ulicach pojawiły się też patrole policyjne kontrolujące przechodnich i kierowców samochodów osobowych. Strefa miała istnieć tylko na północy Włoch i zostać zniesiona 3 kwietnia. W niedługim czasie cała Italia została objęta czerwoną strefą z takimi samymi warunkami funkcjonowania.
Mieszkam w centrum Modeny. Mój jedyny spacer na świeżym powietrzu ograniczyłam do wyjścia na balkon, z którego mam widok na jedną z głównych ulic miasta. Obecnie jest niemalże pusta. Niewiele samochodów porusza się po mieście, a większość kierowców ma założone maski i rękawiczki. Nieopodal mnie znajduję się również szpital, dlatego często słyszę dźwięk syreny karetki czy przelatujący helikopter.
 
Początkowo wszyscy moi włoscy znajomi zaczęli panicznie wracać do domów, miało to głownie miejsce z północnych Włoch na południe kraju, ja podjęłam decyzje o pozostaniu w Modenie, z myślą o wykluczeniu potencjalnej możliwości przewiezienia wirusa do Polski. Mam świadomość, że była to bardzo trudna decyzja, ale konieczna i właściwa. Obecnie mija już czwarty tydzień, który spędzam w mieszkaniu. Staram się walczyć z negatywnymi myślami i samotnością. Często przeprowadzam wideo rozmowy z rodziną i przyjaciółmi, każdego dnia wykonuje ćwiczenia fizyczne oraz studiuję nowe materiały z uczelni, przygotowując się do egzaminów. W okresie Wielkiego Postu moim postanowieniem była codzienna modlitwa różańcem oraz rozważanie fragmentu Pisma Świętego, widzę jak dużo siły i cierpliwości dodaje mi to każdego dnia, zwłaszcza w tym ciężkim okresie. Początkowo było mi przykro i ciężko zaakceptować obecne warunki, że nie mogę spotkać się ze znajomymi, wyjść do parku czy pójść do kościoła na Eucharystię, a uroczystość taką jak Środa Popielcowa czy niedzielna Msza święta muszę przeżywać poprzez internetową transmisję.
 
Zdaję sobie sprawę z powagi sytuacji i zaakceptowałam obecne warunki. Po wysłuchaniu relacji włoskich pielęgniarek i lekarzy, którzy od parunastu dni walczą z epidemią, nie mają możliwości zobaczyć się z rodziną oraz narażają własne życie każdego dnia - nie mam odwagi narzekać. 
 
Stanęliśmy w obliczu pandemii, na barkach służb medycznych i władz państw spoczywa olbrzymia odpowiedzialność, ale także i my, zwykli obywatele jesteśmy w stanie pomóc przestrzegając wytycznych i biorąc odpowiedzialność za innych i siebie. Przyłączyłam się do akcji #IoRestoACasa (odpowiednik akcji #ZostajęWDomu), wyrażając tym ogromny szacunek dla włoskiej służby medycznej, która w tym momencie toczy batalię z wirusem.
 
Dominika, studentka,
Modena (Emilia-Romania), Włochy, 17.03.2020r.  

foto Ermaf62.pixabay


Niedziela

  • image
  • image
  • image
  • image
  • image
  • image
  • image
  • image

 
 

Wyszukiwarka

Linki

  • image
  • image
  • image
  • image

 

Pielgrzymki w diecezji legnickiej


Polecamy

 

Reklama