NIEDZIELA legnicka

legnica

Tam gdzie mieszka św. Mikołaj




Jedni mówią o Laponii, inni o głębokiej Syberii, inni na Alasce, a tymczasem św. Mikołaj „mieszka” we Włoszech, w portowym mieście Bari.

 

Przeniesienie

Co prawda jako miejsce jego życia, wskazuje się teren dzisiejszej Turcji - dzisiejsze Demre, a w jego czasach Myra – to jednak ostatecznie jego ciało trafiło do tego włoskiego miasta, w obawie przed zbezczeszczeniem go przez przybyłych na te tereny muzułmanów. Uzyskawszy zgodę zarządcy Myry, kupcy włoscy, 20 kwietnia 1087 r. załadowali ciało świętego na statek, aby po podróży morskiej 9 maja przybyć do Bari. W mieście, na ruinach pałacu gubernatora bizantyjskiego wybudowana została krypta, nad którą wzniesiono potem bazylikę ku czci świętego. Średniowieczna bazylika, zachowała się do dziś w centrum starego miasta, przyciągając liczne rzesze pielgrzymów.

 

Pielgrzymi

Św. Mikołaja obrali sobie za patrona m.in. dzieci, dziewice, pielgrzymi i podróżnicy, sędziowie, kupcy, żeglarze, rybacy, marynarze, więźniowie. Patronuje również od wieków Rosji. Rosjanie pielgrzymowali tu niezwykle licznie przed rewolucją październikową 1917 r. Pielgrzymów z Rosji nie brak tu także i dziś. Przy grobie świętego, nazywanego przez prawosławnych Mikołajem Cudotwórcą, często można spotkać grupy rosyjskich pątników, natomiast stojący na placu przy kościele pomnik św. Mikołaja, ma inskrypcję w języku włoskim i rosyjskim, informującą o darze prezydenta Rosji dla mieszkańców miasta.

 

Dobroczyńca i cudotwórca

Piszą o nim, że od młodości wyróżniał się nie tylko pobożnością, ale także wrażliwością na niedolę bliźnich. Po śmierci rodziców, uzyskanym znacznym majątkiem chętnie dzielił się z potrzebującymi. Wybrany na biskupa, podbił sobie serca wiernych nie tylko gorliwością pasterską, ale także troskliwością o ich potrzeby materialne. Cuda, które czynił, przysparzały mu jeszcze większej chwały. Kiedy cesarz Konstantyn I Wielki skazał trzech młodzieńców z Miry na karę śmierci za jakieś wykroczenie, nieproporcjonalne do aż tak surowego wyroku, św. Mikołaj udał się osobiście do Konstantynopola, by uprosić dla swoich wiernych ułaskawienie. Kiedy indziej miał swoją modlitwą uratować rybaków od niechybnego utonięcia w czasie gwałtownej burzy. W czasie zarazy, jaka nawiedziła jego strony, usługiwał zarażonym z narażeniem własnego życia. Podanie głosi, że wskrzesił też trzech ludzi, zamordowanych w złości przez hotelarza za to, że nie mogli mu zapłacić należności. W czasie prześladowania, jakie wybuchło za cesarzy Dioklecjana i Maksymiana (pocz. wieku IV), Święty został uwięziony. Uwolnił go dopiero edykt mediolański w roku 313. Biskup Mikołaj uczestniczył także w pierwszym soborze powszechnym w Nicei (325). Po długich latach błogosławionych rządów Mikołaj odszedł po nagrodę do Pana 6 grudnia (stało się to między rokiem 345 a 352).

 

Manna św. Mikołaja

Ciągle żywe są w obu tradycjach - wschodniej i zachodniej - opowieści o dobroci św. Mikołaja, która nie skończyła się wraz z jego życiem. Po jego śmierci, stwierdzono że z jego z ciała zaczęła wypływać pachnąca substancja o leczniczych właściwościach. Nazwano ją manną. Po przeniesieniu relikwii do Bari zjawisko nie ustało. To trudny do wytłumaczenia fenomen, nad którym przeprowadzono wiele badań, w wyniku których m.in. wykluczono możliwość przedostawania się wody z zewnątrz. Perłowy płyn wydobywający się z kości świętego jest relikwią. Od 1980 r. podczas dorocznej uroczystej Mszy św. w święto przeniesienia relikwii, 9 maja, rektor bazyliki w obecności arcybiskupa Bari przez otwór w sarkofagu specjalną chochlą pobiera ok. 3 szklanek tej manny. Następnie biskup błogosławi zebranych wiernych ampułką, która zawiera drogocenny płyn, a pielgrzymi przybywający do Bari, mogą zabrać relikwię w małej ampułce - stanowi ją niewielka ilość cudownej substancji rozpuszczona w wodzie święconej.

 

 

3 kule, 3 jabłka, 3 sakiewki

W ikonografii, Święty często przedstawiany jest z jednym z tych atrybutów. Nawiązują one do opowiadania o nim, że za sąsiada miał zamożnego ale zarazem chciwego człowieka, który bezustannie szydził z pobożności wtedy jeszcze Mikołaja jako młodzieńca. Bóg ukarał sąsiada, sprawiając iż popadł on w skrajne ubóstwo. Nie mając jak dalej utrzymać rodziny, zaplanował sprzedaż swoich trzech córek do domu publicznego, bo bez stosownego posagu, dziewczęta nie miały szans na zamążpójście. Wieść o tych planach dotarła do uszu Mikołaja. Prosił on w gorącej modlitwie Boga o łaskę dla tej rodziny i natchnienie co mógłby uczynić. Wkrótce trzykrotnie, pod osłoną nocy zakradał się pod sąsiedzkie okna i wrzucał po złotej kuli, które miały być przeznaczone na posag każdej z sióstr. Po drugim wystawnym weselu, serce sąsiada drgnęło. Postanowił dowiedzieć się kim jest dobroczyńca i wybawiciel jego rodziny. Czuwał całą noc, jakież było jego zdziwienie, gdy pod swoim oknem nakrył Mikołaja, wrzucającego trzecią złotą kulę. Sąsiad zalał się łzami, przeprosił za swoje zachowanie młodzieńca i postanowił radykalnie zmienić swoje życie. Od tej pory żył w zgodzie z Bogiem i ludźmi.

 

Zwyczaje

Dwie daty w ciągu roku związane ze św. Mikołajem, szczególnie ożywiają okolice starego miasta. Pierwsza z nich to 9 maja – upamiętniająca przywiezienie ciała św. Mikołaja. Uroczystości rozpoczynają się pod koniec kwietnia. W tych dniach odbywają się nabożeństwa i procesje. Już 7 maja, po Mszy św. ulicami miasta przechodzi barwny korowód uczestników, poprzebieranych w historyczne stroje. 8 maja w procesji figura św. Mikołaja niesiona jest na ramionach wiernych do portu. Tam, po udzieleniu przez kapłanów błogosławieństwa morzu, umieszcza się ją na specjalnie przygotowanym ołtarzu między dwiema łodziami. Rybacy płyną nimi na wcześniej umówione miejsce, zostawiają je wraz z figurą, a wierni, często podpływając do figury na łodziach i kutrach, przez cały dzień modlą się do św. Mikołaja. Wieczorem figura wraca do portu, a stamtąd wśród wybuchów sztucznych ogni - do bazyliki. Trzeciego dnia obchodów, 9 maja, zostaje odprawiona niezwykle uroczysta Msza św.

Drugi z tych dni, to 6 grudnia, upamiętniający dzień jego śmierci. Zaczyna się już o 5 rano pierwszą Mszą św. To dzień w którym przybywają katolicy obrządku wschodniego i łacińskiego. Jedni modlą się w katedrze, drudzy w krypcie, przy grobie. Wieczorem, około godz. 19.00, po ostatniej Mszy św., ma miejsce procesja z figurą św. Mikołaja po uliczkach starego miasta. Niosą ją na swoich ramionach członkowie specjalnego, ekskluzywnego bractwa. Procesji towarzyszą śpiewy, orkiestra oraz specyficzny chód osób niosących statuę, który przypomina „bujanie”, czy też „chód” postaci.

 

Polonicum

Odwiedzając katedrę św. Mikołaja w Bari, możemy znaleźć w niej i „polski akcent”. Otóż w czasach renesansu, miasto było stolicą księstwa Bari, w którym władzę sprawował ród Sforzów. Księżniczka Bari, pochodząca z tego arystokratycznego rodu, Bona, poślubiła w 1518 r. króla polskiego Zygmunta I Starego. Zostając królową Polski i księżną Litwy. Po śmierci swego małżonka, Bona w 1556 roku wróciła na do Włoch, do swego rodzinnego miasta, w którym zmarła w następnym roku. Pochowano ją w bazylice św. Mikołaja w bardzo skromny sposób. I dopiero jej córka Anna Jagiellonka zleciła mistrzowi florenckiemu Santiemu Gucciemu, wykonanie odpowiedniego nagrobka. Nagrobek królowej Bony składał się jakby z trzech części. Pierwsza to naturalnych rozmiarów klęcząca postać królowej Bony, wyrzeźbiona z białego marmuru. Część drugą stanowi nastawa ołtarzowa wyrzeźbiona w tyle z czarnego i białego marmuru, gdzie między kolumnami stoją statuy dwóch patronów, św. Stanisława z Krakowa i św. Mikołaja z Bari. Te dwie części przetrwały do dzisiaj i można je oglądać w centralnym miejscu prezbiterium bazyliki. Trzecia część, którą stanowiły malowidła ścienne, nie zachowała się.

 

Jeśli kiedyś, czyjeś drogi zawiodłyby do Bari, polecam zatrzymanie się się na chwilę u grobu tego tak znanego Świętego. Co prawda pop kultura zrobiła z nim co chciała, ale dla nas chrześcijan, pozostaje przykładem nieskomercjalizowanej dobroci, płynącej z modlitwy do Boga, o natchnienia dla serca w czynieniu dobra.

A na razie, w dniu Św. Mikołaja, zapraszam na fotograficzną wycieczkę po Bari….

 

Tekst i foto: © ks. Piotr Nowosielski





Niedziela

  • image
  • image
  • image
  • image
  • image
  • image
  • image
  • image

 
 

Wyszukiwarka

Linki

  • image
  • image
  • image

 

Pielgrzymki w diecezji legnickiej


Polecamy

 

Reklama